W drugiej ciąży jest trudniej?

Pierwsze koty za płoty! Znacie to powiedzenie? W przypadku drugiej ciąży można o nim zapomnieć. Zawsze twierdzę, że za każdym razem kobieta rodzi po raz pierwszy, bo za każdym razem jest inaczej i być może wydawało Ci się, że już coś wiesz a nagle okazuje się, że jesteś zielona.

Najczęstszy błąd popełniany przez mamy to porównywanie. Sama złapałam się na tym, że w pierwszej ciąży w 17 tygodniu już czułam ruchy dziecka, a teraz jest 18 i nic. Na pewno coś jest nie tak. Porównywanie zaczyna się od początku. Wtedy miałam nudności- teraz ich nie mam, ale na pewno się pojawią, więc czekam. Pamiętam jak obrzydliwy był test obciążenia glukozą. Podchodziłam do niego dwa razy. Od pojawienia się dwóch kresek już przeżywam, że będę musiała przechodzić przez to ponownie.

Po drugie : W pierwszej ciąży, wiadomo nie miałam dzieci. Odpoczywałam, spałam kiedy chciałam. Gdy tylko zakuło gdzieś w brzuchu od razu się kładłam. A teraz? 3 latka nie zawsze rozumie, że nie mogę jej nosić na rękach, nieustannie woła mama chodź tu, mama chodź tam. Nie robi jej czy jest upał po 30 stopni i ja jestem nie do życia, ona chce na spacerek. Schylanie się, dźwiganie i brak możliwości odpoczynku sprawia, że codziennie modlisz się żeby już była noc. I uprzedzam- nie mam wyrodnego męża co mi nic nie pomaga. Ale kiedyś musi pracować i zarabiać na tą gromadkę dzieci.

Sama kwesta porodu też nie poprawia mi snu. Idąc rodzić po raz pierwszy nie wiedziałam dokładnie co mnie czeka. Co prawda miałam doświadczenie pracy położnej, ale dotyczyło ono innych kobiet. Byłam przy porodach, przyjmowałam je, ale to nie mnie bolało. I myśląc o swoim rozwiązaniu miałam w głowie raz pacjentkę, która krzyczała wniebogłosy całe 10 godzin, a za chwilę Panią co przyszła, pomiędzy skurczami opowiadała kawały i po trzech godzinach urodziła. Wiedziałam, że boli nie wiedziałam jak. Człowiek w takiej sytuacji różnie się zachowuje. A co jak nabawię się tylko wstydu i wszyscy będą wspominać mój poród przez lata w tytule ,,jak tego nie robić?”

Teraz wiem, że trzeba się skupić przede wszystkim na sobie, na oddychaniu bo to bardzo pomaga. Ale poczułam już co to skurcz… A kto za drugim razem da mi pewność, że urodzę w niecałe 4 godziny i będzie dostępny anestezjolog do znieczulenia? A jeśli mam się męczyć cały dzień? Jeśli drugi poród ma wyglądać jak pierwszy- super! Ale kto mi to zagwarantuje? Stwierdzenie, że kolejne narodziny są szybsze nie zawsze ma zastosowanie w praktyce.

Poczułam również co to są szwy na kroczu. Gorsze niż poród. Ale przecież nie zaryzykuje pęknięcia tylko po to, żeby nie nacinać( swoją drogą przy bliźniakach jak u mnie taki zabieg jest niezbędny). I mam tą świadomość już teraz, że przez tydzień siadanie, chodzenie, stanie, leżenie będzie odliczaniem do zdjęcia szwów.

W pierwszej ciąży było zdecydowanie łatwiej. Nie miałam tej świadomości co mam teraz, nie pamiętałam tego bólu co teraz, leniuchowałam dużo więcej niż teraz, nie miałam tylu obowiązków związanych z młodszym potomstwem co teraz.

Pamiętam za to  radość, łzy szczęścia i wdzięczności, że wszystko jest dobrze. Tych wspomnień nie miałam rodząc pierwszą córkę. Czy to oby one pozwalają mi teraz przetrwać codzienne trudy i obawy?

Czy w drugiej ciąży jest gorzej? Czy stopniowanie w ogóle jest na miejscu? Wypada skarżyć się? W końcu chodzi o własne dziecko. Zostawiam temat do przemyślenia, pierwszy raz bez puenty. Wydaje mi się, że zakończenie każdy ma swoje

 

Podziel się swoją opinią na ten temat:

2 Komentarze na temat "W drugiej ciąży jest trudniej?"


Czytelnik
Asia
1 rok 2 miesiące temu

Druga ciaza zdecydowanie ciezsza… Wlasnie przez te wszystkie elementy ujete w artykule. Fajnie, ze go przeczytalam. Wiem, ze nie tylko ja tak mam..