Mity o karmieniu piersią, czyli bajkowa laktacja

Od lat, wróóóć, od stuleci panują legendy i opowieści o karmieniu piersią. Chyba żadna bajka nie ma w sobie tyle mitów co temat laktacji.

Słyszałyście, że jak są małe piersi to dziecka na pewno się nie wykarmi? A błąd! Nie o wielkość a objętość tu chodzi. Są mamy z ogromnym biustem ale objętością minimalną i co wtedy powiemy? Jaką bajkę wymyślimy?

Może o za chudym mleku, którym głodzimy dzieci? Czy wręcz za tłustym, przez które pojawiają się bóle brzuszka? A przecież mleko mamy jest takie jakie dziecko potrzebuje. Idealnie skomponowane do jego potrzeb, wieku a nawet płci! Natura krzywdy nie robi.

Często też mówi się, że w mieszankach jest więcej witamin. Tych sztucznych zdecydowanie. Brakuje jednak białek, składników mineralnych i przeciwciał. Nawet zaobserwowano w mleku z piersi komórki macierzyste- coś co na wagę złota poszukają aktualnie wszyscy naukowcy.

Słyszałam też nie raz, że jeśli w pierwszych dniach dziecko chce być non stop przy piersi to znaczy, że się nie najada i ciągle mu mało.

Mit, mit, mit. W pierwszych dniach a nawet tygodnia nie ma czegoś takiego jak karmienie co 3 godziny? W związku z tym co ile? Praktycznie non stop. Dziecko wręcz wisi na piersi. Nie dlatego, że jest głodne a chce być przy Tobie. Pierś to nie tylko pokarm- to również poczucie bezpieczeństwa, bliskość, spokój, ciepło. Noworodek po wyjściu na świat jest nieco skołowany-inne środowisko, jakieś takie jasne, zimne, suche. To zupełnie inaczej niż było w brzuchu. Tylko ten zapach mamy, bicie serca takie znajome. To jest powodem ciągłego bycia przy piersi. Nie głód. Nie za mało mleka.

A temat diety? Tooo lubię najbardziej…

Nie jedz, nie pij, nie wąchaj boooo…i zaczyna się wyliczanka.

Nie jedz czekolady bo dziecko będzie bolał brzuch. A wiecie po jakiej ilości tabliczek dziecko może zacząć odczuwać dolegliwości? Po pięciu! Po pięciu tabliczkach-nie kostkach.

Kawy- absolutnie, bo mały nie zaśnie przez trzy dni. Za to ty padniesz ze zmęczenia. Nie odmawiaj sobie kofeiny . Do trzech filiżanek możesz szaleć.

A wzdęcia u dziecka? Bo ty wyrodna matko zjadłaś groch z kapustą. Gazy przeszły do dziecka i masz teraz -patrz jak cierpi. Tylko moje pytanie teraz jest takie. Ty zjadłaś kapustę. Rozkłada się ona w Twoim układzie pokarmowym, gazy wydalane są…wiadomo czym…Mleko powstaje z krwi. Pytanie numer jeden- jak gazy mają przejść do Twojej krwi i dalej do dziecka. Gdyby taka przenikalność istniała wszystkie matki karmiące wyginęłyby z powodu zagazowania substancjami odkapustnymi.

To samo tyczy się wody gazowanej. Ni jak ma ona się przedostać do mleka a tym bardziej do malca. A propo wody. Picie po 5 litrów nie sprzyja większej produkcji mleka. A wręcz przeciwnie- może laktację hamować z powodu zbytniego rozwodnienia organizmu. Pić należy tyle ile nam się chce. Faktycznie na początku wiadro wody może być mało. Ale zaspakaja ono nasze pragnienie. A picie na siłę nic dobrego nie przynosi. Większej ilości mililitrów tym bardziej.

Mitów jest tysiące! Kończąc ten temat powiem jeszcze o jednej nieprawdzie. Mleko po 6 miesiącu wcale nie przestaje być wartościowe. To ono do 1 roku życia jest podstawą w diecie dziecka. Inne pokarmy stałe są tylko dodatkiem. Nie dajcie się zwieźć, że zagłodzicie dziecko, nie dajcie się zwieźć, że z Waszym mlekiem jest coś nie tak.

Nie wkurzajcie się na innych „znawców” tematu bo stres laktacji nie sprzyja. Rozluźnijcie się, odwróćcie plecami i karmcie, karmcie, karmcie.

Podziel się swoją opinią na ten temat:

9 Komentarze na temat "Mity o karmieniu piersią, czyli bajkowa laktacja"


Czytelnik
Kasia
1 rok 9 miesiące temu

Nie tak dawno- na początku września- byłam z 6 tygodniowym synkiem w szpitalu. Synek dostawał- co prawda dożylnie, ale zawsze- silny antybiotyk, sterydy, leki przeciwgrzybicze. Poza tym doustnie- 2 syropy. No i zaczęły się problemy z brzuszkiem. Kto winien? Jasne, że matka- Ordynatorka zaglądała mi wprost do talerze i tylko słyszałam; że herbatę powinnam odstawić, kawę. winogrona- bezpestkowe i obrane ze skórki- to wprost diabeł wcielony…A w ogóle, że przekarmiam dziecko- synek jest karmiony na żądanie ( w ciągu dnia bo w nocy przesypia 6 godzin bez budzenia się)… Pewnie nikogo nie zdziwię, pisząc iż problemy zniknęły po zakończeniu leczenia….

Czytelnik
Ania
2 lata 4 miesiące temu

Mnie po porodzie 3 dziecka , podczas karmienia postraszyli ze mala sie nie najada. Prponowali dokarmianie mlekiem nie zgodzilam sie .Mala ubzla na wadze ale nie byla nerwowa itp. jadla tyle ile chciala…po wyjsciu ze szpitala po 2 tyg. przybzla ok 600dk. Karmilam ja do drugiego roku zycia wrecz nie chciala odpuscic gdyby nie niespodziewana ciaza. dzis ma 2,8 mcy i wazy 20 kilo.jest bardzo pogodnym i energicznym dzieckiem

Czytelnik
Śfieq
2 lata 6 miesiące temu

Natomiast jak moje dziecko miało rok w upalny dzień nie czułam pragnienia i zwyczajnie zapomniałam o nawadnianiu się, wieczorem byłam przerażona że to koniec z laktacją, bo nie mam już prawie mleka, jak dotarło do mnie, co jest na rzeczy, pragnienie nagle wróciło, wypiłam bardzo dużo wody ile nie pamiętam, a piersi prawie magicznie powiększyły się o kilka rozmiarów.

Czytelnik
Śfieq
2 lata 6 miesiące temu

Z tym gazowaniem to sama doświadczyłam jak mój jeszcze nie półroczny dzieć pijący tylko mleko z piersi, po wigilii puszczał w nocy takie bąki że po ilości a zwłaszcza zapachu sądząc jakby sam tę kapustę z grochem jadł. Słyszałam teorię, że jak mamusia ma zdrowe jelita to faktycznie nic się nie przedostaje, inaczej się sprawa ma z niezdrowymi, a ponoć duża część społeczeństwa żyje w nieświadomości o chorobie swoich jelit.

Czytelnik
Kasia
2 lata 6 miesiące temu

Musze to wydrukować i dać do przeczytania teściowej…bo ma takie same poglądy 😉