Czas do roboty

Rodzi się dziecko i chcesz z nim spędzać każdą chwilę. Patrzysz jak śpi, jak się budzi później jak się bawi. Wychodzisz do miasta coś załatwić i kolejka na poczcie irytuje Cię jak nigdy dotąd bo już chcesz wracać do malca. I nie wyobrażasz sobie jak zostawić go na dłużej.

I przychodzi dziwny moment, że zaczynasz dostrzegać świat dookoła. Chcesz do ludzi, chcesz czegoś innego niż tylko „rozrywkowe” gotowanie obiadków i chodzenia na spacerki. Piszę DZIWNY moment bo nie wiem czy to o mnie dobrze świadczy, że chcę odpocząć od dziecka. Chcę czuć się bardziej potrzebna niż tylko do zmiany pampersa. (Swoją drogą muszę poczytać czy kogoś tak długo trzymały hormony po porodzie jak mnie bo chyba trzeba ten przypadek opisać…albo przestać zrzucać na hormony…).

I zaczynają się problemy natury egzystyncjalnej. Zacznę się znowu spełniać zawodowo, stawiać czoła nowym przypadkom, wspierać młode mamy, pomagać przy ich dzieciach. No ale co z moim? Oddam do żłobka. Tylko czy Pani opiekunka będzie wiedziała, że o 11 jest pora drzemki małej. A czy poklepie ją po pleckach żeby zasnęła? Tak lubi najbardziej. A jak zgłodnieje? Przecież nikomu o tym nie powie bo nie umie mówić, a ja wiem kiedy by coś przekąsiła.

Spełniasz się zawodowo -proszę bardzo, ale w myśli masz czy maluch oby nie płacze, czy nie chce mu się pić. A może chce się przytulić a mnie przy nim nie ma.

Oczywiście, że najtrudniejszy pierwszy raz. Za chwilę dziecko już nie może się doczekać żeby do tego żłobka czy przedszkola pójść. Mam wrażenie, że nasze pociechy z tego typu sprawami radzą sobie bardziej niż my.

Swoją drogą zastanawiają mnie mamy, które zupełnie swoje życie poświęciły wychowywaniu dzieci. Zrezygnowały z pracy, z dodatkowych zajęć, z hobby by zająć się potomstwem, domem. Czy myśleć o takich matkach w kategorii wariatka, pewnie jej nie szło w życiu zawodowym to znalazła wymówkę by siedzieć w domu. A może jednak biedna-nie ma własnego życia. Jak dzieci dorosną to do pewnych rzeczy już się nie wróci a życie takie krótkie. Ale można też powiedzieć- szacunek. Szacunek, że jesteś w stanie odłożyć swoje przyjemności na rzecz przyjemności dzieci. W końcu to one są najważniejsze. Kto im zapewni tyle miłości, poczucia bezpieczeństwa jak nie matka. A im tej miłości więcej tym oczywiście lepiej.

Problem czy wrócić do pracy czy zostać z dzieckiem często rozwiązuje się sam. Na zasadach ekonomii. W dzisiejszych czasach mało kto ma wybór. Sytuacja ekonomiczna zmusza, że trzeba dziecko oddać w inne ręce a samemu zacząć zarabiać. Kredyt hipoteczny jest nieugięty.

I nie możemy się pogodzić z kilkugodzinnym rozstaniem z dzieciaczkiem. Tak jest pierwszego dnia, drugiego, trzeciego ciut lepiej. Po miesiącu problem znika. Gorzej gdy pojawia sie nowy. Pniemy się po szczeblach kariery, kolejny projekt, premia-super. Tak chcemy nadrobić stracony czas zawodowy, że zapominamy o naszej małej istotce. Nagle czasu dla niej zostaje mniej, tylko dokończę to sprawozdanie i już się z Tobą pobawię. A za chwilę noc, czas spać i kolejny dzień.

Popadamy ze skrajności w skrajność. Najpierw płaczemy, że dzieckiem zajmuje się ktoś inny a za chwilę płaczemy, że te żłobki tak krótko otwarte.

Swoją drogą ile emocji, radości, problemów i dylematów wiąże się ze słowem macierzyństwo…

Podziel się swoją opinią na ten temat:

1 Komentarz na temat "Czas do roboty"


Czytelnik
Oliwia
3 lata 15 dni temu

To nie jest łatwa decyzja. Czuje ze powinnam jeszcze być przy dziecku w domu jednocześnie czuje presję otoczenia i strach ze jednak cos powinnam juz robić zeby nie „wypaść”… Tylko ten maluch jeszcze taki mały 😉