Co planujemy a jak nam to wychodzi, czyli karminie piersią w rzeczywistości.

Karmienie piersią, choć naturalne w dzisiejszych czasach przynosi na myśl 1000 pytań. Czy karmić, jak karmić, czy tylko piersią i jak długo. Wydaje się, że wiemy jakie korzyści  przynosi matczyne mleko. Ale jak wiedza ma się do praktyki? Czy zawsze to,  co sobie założymy idzie w parze z rzeczywistością?

 Wśród licznych ekspertów decyzję o karmieniu piersią kobieta podejmuje już na etapie ciąży. Potwierdzeniem, tej tezy jest Raport z wynikami badania opinii na temat karmienia piersią wśród kobiet, przeprowadzonego dla Fundacji Nutricia, w ramach programu 1000 pierwszych dni dla zdrowia,  gdzie chęć żywienia dzieci wyłącznie  swoim mlekiem deklaruje od 81% do 89% przyszłych mam! To fantastyczna wiadomość bo jak wiadomo od chęci się zaczyna. Co również bardzo pozytywne,  ponad połowa przyszłych mam ma zamiar karmić tak jak zaleca to WHO – Światowa Organizacja Zdrowia- czyli bez dokarmiania mlekiem modyfikowanym, bez dopajania przez 6 miesięcy, a następnie wprowadzenie nowych produktów pod osłoną mleka z piersi.

Taki model żywienia ma kluczowe znaczenie dla 1000 pierwszych dni malucha, kiedy to  m.in. kształtuje się jego układ odpornościowy. Na szczęście znaczna większość mam ma świadomość, że ich pokarm jest najlepszym z możliwych jaki mogą zaoferować swojemu maleństwu, indywidualnie dostosowany tylko do niego i zmieniający się wraz z coraz to kolejnymi potrzebami.

1000_pierwszych_dni_logo

Dzięki Bogu nie znalazła się żadna kobieta, która nie słyszała o żadnych korzyściach.

Tyle z teorii i założeń. A jak to wygląda w praktyce? Jak postępujemy, gdy maluch już pojawi się na świecie?

Z 89% mam chętnych do wyłącznego karmienia piersią, tych co faktycznie tak postępują zostaje  62%.  Jak by nie było to nadal ponad połowa. Jednak z każdym kolejnym miesiącem sytuacja się pogarsza. W grupie mam dzieci w wieku od 0 do 6 miesięcy, tych najmłodszych karmionych tylko naturalnie jest aż 72%, a tych najstarszych już tylko 48%. A co przed chwilą pisałam o zaleceniach WHO? Gdzie złote pół roku? Niestety górę biorą mleka modyfikowane. Od 2% mam stosujących je w pierwszym miesiącu życia dziecka strzałka rośnie aż do 12% dokarmianych dzieci półrocznych.

Co za tym idzie, każde wprowadzenie mleka modyfikowanego, omijanie karmień z piersi, stosowanie smoczków uspokajaczy przyczynia się do krótszej laktacji. Dowód? Sześciomiesięczne wyłączne karmienie naturalne deklarowało 59 % kobiet w ciąży. W pierwszym miesiącu po porodzie, tak samo na to pytanie odpowiedziało 35% świeżo upieczonych  mam.

Gdzie reszta? Zrezygnowała, poddała się przy pierwszych trudnościach?

Fakt, poziom opieki laktacyjnej w Polsce pozostawia wiele do życzenia.

Wciąż za mało jest profesjonalnych doradców, a ich usługi nie są refundowane.  W przepełnionych szpitalach położna ma za mało czasu, aby pomóc przystawić do piersi. Fora internetowe przepełnione są masą mitów i nieaktualnych rad dotyczących karmienia piersią.

 A karmienie naturalne to nie tylko modne hasło, to nie wykresy procentowe i wahające się słupki. To przede wszystkim inwestycja w zdrowie własnego dziecka. To sposób na budowanie jego odporności na całe życie, wsparcie dla tak szybko rozwijającego się mózgu

Jeśli postaramy się od początku, nie poddamy przy pierwszych niepowodzeniach, wytrwamy w postanowieniach, mamy szansę zagwarantować naszemu dziecku niesamowitą ochronę na całe życie. Parasol bezpieczeństwa, którego nie będziemy mogli tak szeroko otworzyć już nigdy później.

Podziel się swoją opinią na ten temat:

66 Komentarze na temat "Co planujemy a jak nam to wychodzi, czyli karminie piersią w rzeczywistości."


Czytelnik
Ania
1 rok 10 miesiące temu

Mój syn ma 7 tyg. Od początku było kp, a od prawie 3 tygodni zjada mój pokarm z butli 🙁
A to wszystko przez przyjmowanie żelaza + witaminy przez strzykawke. Staram się przystawiac małego ale tylko walczy z piersią. Pociągnie 3/4 razy i wrzask. Ma straszne bóle brzucha – zaparcia i kolki. Nie może się skupić na ssaniu. Niestety mimo przystawiania potrafi mi się zanieść z płaczu. Pokarmu mam tylko z karmienia na karmienie, nic nie daje rady zamrozić 🙁
Stres mnie zjada okropnie. Stosuje nawet femaltiker ale na marne.

Czytelnik
Kamila
1 rok 10 miesiące temu

Ja również chciałam karmić tylko piersią ,lecz po porodzie silniejsze okazało się uczucie że syn jest głodny . Filip nie potrafił się przyssać , nikt nie umiał mi pomóc . Moja położna bardzo się starała i teoretycznie wszystko było ok ,a jednak synek zaczął tracić na wadze . I tak przez dwa miesiące ściągałam laktatorem. Później spróbowałam go przystawić i okazało się że wszystko jest super 😉 syn ma rok i nadal karmimy się w nocy . W dzień mm , obiadki ,kaszki .

Czytelnik
Magda
1 rok 10 miesiące temu

Jestem mloda mama i jak najbardziej chce karmic piersia. Niestety checi z faktem nie zawsze idzie w parze. Urodzilam malego Franciszka 25.11 niestety przez pierwsze 3 doby nie mialam pokarmu. Byla tylko siara. 4-5 kropli. Jak najbardziej dziecko dostawialam do piersi za kazdym razem kiedy sie domagalo jednak nie dojadalo sie. I plakalo nawet po 40 minut.Mysle ze nasze szpitale i podejscie poloznych duzo na to wplynelo. Podejscie bylo szorstkie -karmic do upadlego, nawet jak placze juz 40minut, targaganie za sutka i wpychanie na sile sutka to buzi nawet po 1,5h meczenia sie i karmienia. Taki obraz niestety wynioslam zszpitala. Butelke z modyfikowanym dostawalam z wielka laska. Moim zdaniem macierzynstwo powinno byc przyjemnoscia a zdecydowanie w pierwszych dniach-to rodzi obraz matki na lata. Wychodzac z szpitala wyszlam strasznie zniesmaczona i zniechecona do karmienia piersia. Na szczescie mialam fantastyczne dziewczyny na sali ktore wspieraly mnie bardzo psychicznie. Ciagle powtarzaly ze w domu bedzie lepiej. Ze wsztstko sie unormuje. I tak sie stalo. Obecnie jestesmy juz 3 dobe poza szpitalem. Ja sie zrelaksowalam. Przestalam myslec o tym ze nie bede miala mleka dla dziecka i bedzie krzyczec. Wszystko sie normuje. Mleko w koncu jest w piersiach. Nie za duzo. Ale pierwsze maluch jest dostawiany do piersi. Teraz czasem juz bez placzu stymuluje ja nawet 1,5 h i ja ssie. Sama rowniez wspomoglam sie laktatorem oraz herbatami laktacyjnymi. I mysl o tym ze mleko modyfikowane jest- daje duza ulge psychiczna- nie musze sie nikogo o nie dopraszac. Obecnie nie bylo zadnego karmienia bez dostawiania do piersi. Maluszek wcina az mu sie uszy trzesa. Kiedy juz staje sie niecierpliwy i placzliwy jest to oznaka ze wypil wszystko i podciaga z butli. Fakt. Jeszcze nie bylo karmienia bez podciagniecia z butelki ale z kazdym dniem zostawia zo raz wiecej w butelce. Jak na moja logike- czyli wiecej ciagnie z cycuszka. Wczesniej jadl 40ml z butelki. Obecnie tylko 20. A mamy 3 dzien poza szpitalem. Reasumujac. Gdyby nie maz ciagle powtarzajacy ze wszystko przyjdzie oraz dziewczyny na sali wychodzac z szpitala karmila bym tylko modyfikowanym. Nasz personelw szpitalach trzeba przeszkolic nie w tym jak karmic piersia ale w tym jak pomagac psychicznie matka ktore tego pokarmu na poczatku nie maja…bo to co teraz sie dzieje na pewno wplywa na decyzje powyjsciu ze szpitala.

Czytelnik
Cleo
1 rok 10 miesiące temu

,, Byla tylko siara”- widzę ,że nie masz troszeczke pojęcia. Ta ,,tylko” siara to cudowna ,,postać” mleka w kórym są zawarte mega ilości przeciwciał i KAŻDA kobieta ma na początku drogi mlecznej siarę, która potem przekształca sie w mleko własciwe. w pierwszych dniach zycia noworodkowi jest potrzebna jedynie łyżeczka pokarmu(z każdym dniem się zwiększa) a Twoje dziecko miało poprostu intensywna potrzebe ssania i dlatego wisiało na cycku- równiez by stymulowac produkcje pokarmu. Podanie butelki w takich przypadkach jest niestety najgorsza rzeczą… Sory za wpis ale zirytowało mnie to… Mam dwójkę dzieci i mialam kryzysy laktacyjne (skoki rozwojowe dziecka) i przede wszystkim dostawiac i jeszcze raz dostawiac- nawet jakby to mialo trwac kilka dni i co godzinę. Przed skokiem rozwojowym dziecko przygotowuje wtedy piersi do zwiększenia produkcji pokarmu. Pozdrawiam

Czytelnik
Monika W.
1 rok 10 miesiące temu

niedawno urodziłam pierwsze, wyczekiwane i planowane dziecko i rowniez chciałam karmić piersią. Niestety również (póki co) na planach się skończyło… Kwestia cesarskiego cięcia u mnie akurat na to nie wpłynęła, pokarm miałam od razu. Niestety urodziłam wcześniaka, który od początku był podłączony do sondy. Nie było opcji dostawienia go do piersi. Pierwsze dni walczyłam, aby najpierw rozkręcić laktację, potem, by uporać się z nawałem. Karmienie przez sondę moim pokarmem trwało ok. 1,5 msc. Potem rehabilitanci walczyli z odruchem ssania, również specjalna butelką. Od szpitala, w którym przebywał maluch byliśmy oddaleni o 100km, niestety nie miałam moźliwości być tam codziennie. A i tak próby dostawiania kończyły sie nerwami (moimi, dziecka) i brakiem takiej pomocy, jaka mi była potrzebna. I tak od dwóch i pól miesiąca walczę z laktatorem, by maluch miał moje mleko. I próbuję go dostawiać, niestety z marnym skutkiem…

http://wczesniakowe.pl

Czytelnik
Benia
1 rok 10 miesiące temu

Dzień dobry. Tutaj potrzebny jest koniecznie doradca laktacyjny. Podaj proszę nazwę miejscowości, w której teraz jesteś z dzieckiem. Pomogę znaleźć doradcę 🙂

Czytelnik
Gosia
1 rok 10 miesiące temu

Moja ciąża zakończyła się szybką, nagłą cesarką- przyczyną zagrożenie zdrowia i życia córki. Bardzo chciałam rodzic naturalnie. Po urodzeniu myślałam, że nie będę miała pokarmu bo nic na to nie wskazywało pobudzałam laktacji laktatorem i piłam łuskę kakaową- pokarm napłynął. Cieszyłam się niezmiernie. Jednak z stresu, który był spowodowany spadkiem hormonów i pobytem w szpitalu moje dziecko nie chciało przyssać się do piersi. Walczyłam dzielnie nie poddając się. Położne w niczym mi nie pomogły. Wróciłam do domu. Kiedy stres odpuścił moje dziecko samo chwyciło pierś i ssało od tej pory już prawidłowo- jaka była moja radość…. Karmiłam tylko piersią do 6, 5 miesiąca potem zaczęłam wprowadzać kolejno jedzonko(metoda BLW o niej na moim blogu pt. Kwestia Wyborów Letycji ) Do roku czasu i tak głównym posiłkiem była nadal pierś i mleczko mamy. Po roku karmiłam dalej pomimo trudności, które napotkałam podczas długiej drogi karmienia. Miałam 4 razy zapalenie piersi, jedno skończyło się nawet antybiotyki pozostałe jedynie okładami naprzemiennymi : ciepło-karmienie w różnych pozycjach-okład z mrożonej kapusty białej…
Karmiłam moją Letycję do prawie 2.5 roku. Skończyliśmy za obupulnym porozumieniem przed jej pójściem do przedszkola a moim powrotem do pracy. Dam się ? da się, trzeba tylko bardzo chcieć… Pamiętajmy, że dajemy naszym dzieciom to co najlepsze … pozdrawiam