Zła położna?

Pozwólcie, że dzisiaj stanę trochę w obronie położnych. Nie będę słodzić, bo wiece że równie dobrze potrafię opowiedzieć o tym jak wstyd mi za koleżanki po fachu zwłaszcza z przychodni z datą urodzenia dużo wcześniejszą niż moją. Rzecz tyczy położnych z oddziałów położniczych.

Nie raz pisałyście mi, że w czasie porodu opieka była super, co chwila ktoś zaglądał, pytał czy nic nie trzeba. Jak tylko jednak przechodziłyście na oddział poporodowy zaczynały się skargi.” Przyszła jakaś babka raz i później nikogo już nie widziałam”, ” o pomoc prosiłam trzy razy aż musiał interweniować mąż” itp. Po części mam odpowiedź na pytanie dlaczego mało która położnica jest zadowolona z opieki po porodzie.

Po pierwsze – poród jest sytuacją gdzie ktoś cały czas musi być przy Tobie, nie można zostawić rodzącej wrócić za trzy godziny i zapytać czy wszystko ok. W związku z tym ilość wizyt w twoim pokoju jest naprawdę częsta. Czasami aż za częsta. Po porodzie wkurzałabyś się tylko, że cały czas ktoś zagląda, nie daje odpocząć, przespać się.

Po drugie -najważniejsze- na sali porodowej jest mniej pacjentek w stosunku do personelu. Na jedną położną przypada jedna dwie rodzące(oczywiście, że powinno być jeden na jeden-może za naście lat…)na położnictwie ta proporcja to 1 na 15 może 20. Jedna położna na 15 świeżo upieczonych mam i ich dzieci! Skandal! Ale to są realia Polskich publicznych szpitali. Pamiętacie ile czasu potrzebowałyście np. przy pomocy pierwszego przewinięcia dziecka? Albo przy przystawianiu do piersi? Dajmy na to 15 minut-czas skrócony. Teraz wyobraźcie sobie, że jesteście dwudzieste w kolejce o pomoc. 20 pacjentek razy 15 minut każda równa się 5 GODZIN!. Aż 5 godzin potrzebuje położna, żeby do Ciebie dotrzeć! Jedna jej wizyta i tak często nic nie zmieni bo dobrze by było aby po przystawieniu dziecka za jakiś czas przyszła sprawdzić i ewentualnie poprawić błędy. I znowu kolejne 5 godzin oczekiwania. Kosmos. Nie wspomnę już, że w międzyczasie musi jechać na salę operacyjną po pacjentkę po cięciu cesarskim, wypełnić stos dokumentów -przepraszam -siedemnaście stosów, zmienić pościele, pobrać krew. A co jeśli jakaś młoda mama jest w złym stanie, wymaga stałego monitorowania, badania, podawania leków. Jedna z położnych zostaje wówczas przy takiej pacjentce- druga natomiast (druga z dwóch z na dyżurze) zajmuje się resztą. Resztą czyli 30-40 pacjentkami. Rozumiecie mnie 1 na 30-40 pacjentek?!

Nie jest to rzecz jasna wasza wina, że tak wygląda system. Sama pamiętam jak chciałam żeby ktoś z personelu był u mnie częściej chociażby aby potwierdzić, że dobrze robię, że wszystko ok. Chociaż na minutę. Często niestety położna nie jest w stanie wpaść nawet na minutę. Chore to wszystko i niebezpieczne. Druga sprawa, że natłok pracy nie tłumaczy krzyczenia na położnicę czy bycie opryskliwym. Za to nie będę głaskać.

Ale uwierzcie dziewczyny z oddziału położniczego zazwyczaj starają się tak pracować abyście nie spostrzegły niedociągnięć systemu. Są to starania trudne, czasami niemożliwe do wykonania.

Nie powiem, że po porodzie włączają się hormony, które z naszych mózgów robią kipisz. To dodatkowo utrudnia wyrozumiałość, wręcz zaostrza wściekłość.

Jasne, że problem ten dotyczy raczej dużych szpitali gdzie miesięcznie odbywa sie 300 porodów niż powiatowych gdzie nowych dzieci pojawia się 40.

Nie skreślajcie od razu personelu, który mimo waszej prośby nie dotarł od razu z pomocą czy radą. Nie myślcie, że ktoś Was olał. Sama nie raz nie wiedziałam do której pacjentki pójść najpierw a która będzie musiała jeszcze poczekać pomimo, że u obu chodziło o nakarmienie dziecka. A takich spraw nie załatwię w drzwiach. To wymaga czasu, czasu którego zawsze brakuje.

A zarzuty, że personel siedzi i pije kawkę? Tak, często pije kawkę- ale już po godzinach swojej pracy, kiedy w końcu może usiąść bo przyszła zmiana i dopić kofeinę, którą zaparzyło się 12 godzin wcześniej.

Podziel się swoją opinią na ten temat:

2 Komentarze na temat "Zła położna?"


Czytelnik
Basia
3 lata 11 dni temu

świetny tekst, oddaje 100% prawdy! nic dodać, nic ująć. Dziękuję 🙂