Rzecz o in vitro

Nie wiem czy kogoś interesuje moje zdanie na temat In vitro, ale muszę o tym napisać, żeby mi było lżej. Skręca mnie jak słyszę te wszystkie sprzeciwy, jak to osoby korzystające z tej metody są opętane przez diabła i wszystkie czarne moce.

Mówi się o dbaniu o człowieka już od nano milimetra. Nie o to chodzi od kiedy zaczyna się życie, dla kogo jest płód a dla kogo dziecko. A co z dbaniem o życie tych ludzi, którzy pragną mieć dziecko a nie mogą? Oni naprawdę czują, oni naprawdę cierpią. Miałam to ogromne szczęście, że zaszłam w ciążę, od razu po tym jak się na to zdecydowaliśmy. Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby pojawiły się problemy. Tony badań, testów, zabiegów, nie pomijając aspektu psychicznego. Wielka nadzieja, która za każdym razem kończy się wielkim rozczarowaniem. Mogę tylko przypuszczać jak złe emocje pojawiają się gdy kolejny test ciążowy pokazuje znowu jedną kreskę.

Miałam okazję przyjąć na świat parę dzieci urodzonych dzięki in vitro. Oczywiście każdy poród przynosi radość, jednak wśród tych par ta radość była inna. Tony łez szczęśliwej mamy i taty nie omijały również mnie. Ten maluch jest spełnieniem wszelkich marzeń. Nie liczą się podróże dookoła świata, nie liczy się wygrana w totolotka. To nagroda większa niż wszystkie inne. Pierwsze spojrzenie, pierwszy uśmiech. Wzrok mówiący -mamo przy tobie czuję się bezpiecznie.

Dlaczego chce się to uniemożliwić tysiącom par? Jestem katoliczką i nie wtrącam się w życie np. świadków Jehowy. Nie pasuje Ci in vitro, to po prostu mu się nie poddawaj. Ustawa nie mówi o nakazie stosowania tej metody tylko o MOŻLIWOŚCI. Nie chcesz to nie, ale nie przeszkadzaj innym. Szanuję zdanie osób, które nie mogąc mieć dzieci i mimo wszystko nie decydują się na sztuczne zapłodnienie. To jest ich indywidualna sprawa. Tak jak indywidualną sprawą jest decyzja o zastosowaniu tej metody.

A czym dziecko poczęte naturalnie różni się od tych „z probówki”. Pokażcie mi jedną osobę, która na ulicy potrafi je rozróżnić. To są ludzie, to są istoty które czują, mają emocje. Kościół nie będzie chrzcił czy przyjmował do pierwszej komunii dzieci z in vitro? Czyli istnieje podział na lepszych i gorszych. Przyjmie mordercę i gwałciciela, który się nawrócił, a nie przyjmie dziecka ze sztucznego zapłodnienia???

I założę się, że Ci wszyscy przeciwnicy mają po 10 dzieci i nie wiedzą jaką krzywdę robią innym wykrzykując swoje anty ludzkie przekonania. Gdyby, któregoś z nich ten problem dotknął od razu wylądowali by w klinice leczenia niepłodności. A tak apropo..kto najgłośniej krzyczy? A no właśnie babcie, które pół życia przechodziły w ciąży. Panie posłanki, które mają po 7 potomstwa. Nie wiedziały kiedyś co to antykoncepcja i co rok to prorok, dzieci sypały się jak z kapelusza. Jestem pewna, że gdyby ich rozrodczość przypadła na te czasy, kupowały by prezerwatywy, tabletki, krążki na potęgę. Teraz oczywiście powiedzą, że one chciały rodzić i rodzić bo taka rola kobiety.

Niech więc rola zostanie rolą, a w jaki sposób w tę rolę się wchodzi to juz każdego indywidualna sprawa.

Drogie pary starające się o dzieci. Bądźcie dzielni. Nie słuchajcie tych bzdur, że to nie ludzkie, że to samo zło. Nieludzkie to zabieranie Wam szansy. Wierzę, że prędzej czy później Wam się uda. Jestem z Wami całym sercem i zawsze będę.

 

Podziel się swoją opinią na ten temat:

1 Komentarz na temat "Rzecz o in vitro"


Czytelnik
Iwona
3 lata 1 miesiąc temu

wszystko ładnie pięknie. nie jestem zwolenniczką in vitro właśnie z pobudek etycznych, ale nie mam nic przeciwko żeby jeśli ktoś nie widzi dla siebie innej alternatywy to niech sobie robi co chce. jednak wg mnie problemem nie jest samo in vitro tylko koszty jakie ponosi nasz kraj i nfz! są one niewymierne w stosunku do zysków..czyli urodzonych dzieci. wiem że pewnych rzeczy nie powinno się przeliczać na pieniądze, ale jak widzę w jakim stanie jest Polska służba zdrowia (gdzie w laboratoriach niemalże brakuje na rękawiczki[jestem diagnostą]) to wydaje mi się że Polski jeszcze nie stać na taki luksus…może kiedyś, ale na pewno nie teraz.