Oddam dziecko za świeżaka

Na początek moje wielkie brawa, gratulacje i słowa uznania dla sieci pewnych dyskontów,( dobra dla Biedronki, i tak wszyscy wiedzą), za wymyślenie tak wspaniałej marketingowo akcji ze świeżakami. Nie jest to wpis sponsorowany, nie mam żadnej umowy z tymi sklepami- po prostu jestem w szoku, jak można wymyślić reklamę, która sprawiła, że matki są w stanie oddać dziecko za naklejkę.

Człowiek, chce dla dziecka wszystko co najlepsze i zawsze łokciami będzie się rozpychać, żeby gwiazdkę z nieba ściągnąć. Niektórym jednak gwiazdka to za mało. Tak, tak bo zdobycie kolejnej maskotki do kolekcji to ciężka walka wymagająca ustalenia wcześniej odpowiedniej strategii.

Krążę po niektórych grupach czy forach i oprócz ,,ambitnych” zapytań pt. skąd wiedzieć, kto jest ojcem dziecka(!?#@%), królują problemy typu: mamuśki a gdzie dostać brokuła bo w zasięgu 100 km nigdzie nie ma? Czyżby rozwinęła się świeżakowa turystyka? Jechać do sklepu 100 km, żeby dostać jakiegoś kurzołapa? Może lepiej rozwinąć interes home made? Lepiej szyć niż jeździć. Tak, tak oczywiście to nie to samo. Kombinować trzeba dalej.

A więc, nie wychodząc z internetu zaczynamy umowy typu kupno- sprzedaż. Swoją drogą urząd skarbowy powinien prześledzić wszystkie te transakcje, bo państwowy budżet można by nieźle podreperować. W owych ogłoszeniach, każdy zastrzega, że ma prawo pierwokupu i niech któraś wyjdzie przed szereg, albo sprzeda maskotkę ,,pod stołem” marny jej los.

Ci bardziej ambitni świeżakoholicy jeszcze wymieniają się naklejkami, albo stosują handel wymienny np. dwie naklejki za trzy kinder niespodzianki, pięć naklejek za arbuza, albo cały pakiet –  tu chyba jednak trzeba poświęcić dom z ogrodem, a przynajmniej wysokiej klasy samochód.

A najbardziej waleczni, tudzież waleczne biorą sprawy w swoje ręce…i nogi…i całe ciało i angażują się osobiście. Idą do sklepu i ustawiają się co rusz w kolejkę. A to raz kupi jednego banana, a to za drugim razem dwie chałki, a za trzecim butelka wody. I nie nie żeby w ciagu 10 minut uzyskać 3 naklejki bo 3 razy zakupy. Toć trzeba wydać określoną, niemałą kwotę żeby cokolwiek zgarnąć. Ale jeśli trafi się przed nami ktoś, z pełnym koszykiem, a naklejek nie zbiera, zawsze można ,,nieśmiało” zahaczyć i zapytać:  ,,a czy ja mogę wziąć za Panią?”

Sztuka polowania na niebiorące przez te biorące jest już opanowana do perfekcji. Nie można pozwolić sobie na pusty przebieg, czytaj stanie w kolejce bez upolowania karteczki, bo ktoś inny może zgarnąć nam niezły łup.

I choć to wszystko dla dziecka, to  o owym dziecku się zapomina. Maluchy podrzucane są na całe dnie do babci, sąsiadki, z przedszkola odbierane jako ostatnie, bo na polowanie  z nieletnim iść nie można. Efektywność znacznie spada, gdy bobas zgłodnieje, albo zacznie marudzić i zamiast czatować w kolejce trzeba będzie się nim zająć.

Rachunek za internet to jeden z pierwszych rachunków jaki opłaca się na początku miesiąca. Jak odłączą to jak dobije kupna? I siedzi ten maluch zasmarkany nieśmiało wołając maaamaaa, maamaama. A mama w sieci grasuje, żeby swojej ukochanej istocie upolować jakiegoś futrzaka. I nie ważne czy dziecko będzie się tym bawić, czy mu się to podoba, czy je chce- łup trzeba zdobyć. Za wszelką cenę, za wszelkie pieniądze, za wszelkie gadżety na wymianę.

I wbrew pozorom nie jest to śmieszne, bo do sklepu boję się chodzić, żeby nie napadł na mnie tłum rodzicielek a znajomym nie przyznaję się, że nie mam ani jednej maskotki bo boję się wykluczenia społecznego.

Nie wiem, jak moje dziecko przetrwa dzieciństwo bez gangu, jak spojrzę jej w oczy za parę lat, że nie walczyłam dla niej o coś co jest tak ważne i potrzebne. Tak ważne i potrzebne, ale czy na pewno dla dzieci???

Podziel się swoją opinią na ten temat:

5 Komentarze na temat "Oddam dziecko za świeżaka"


Czytelnik
Karola
9 miesiące 29 dni temu

Ja się zawsze zastanawiam czy bardziej te dzieci chcą zabierać te maskotki, czy matki. Przecież ten szał możnaby wykorzystać w celach edukacyjnych i spróbować wytłumaczyć dziecku, co to reklama. Gdyby po prostu sprzedawano świeżaki jak każdy inny produkt, to żadne dziecko by na nie nie spojrzało.

Czytelnik
Magda
10 miesiące 7 dni temu

Pierwsza tura Świeżaków – naklejki brałam przy okazji zakupów, dziewczynki przyklejały i jakiś miesiąc temu wywaliłam te karty bo zapomniałam wymienić na maskotkę (a mogłam sprzedać, może udałoby się kredyt hipoteczny spłacić? 😀 ). Obecna tura – naklejki zbieram podobnie. Zebrałyśmy prawie 2 kraty które oddałam znajomej (znowu straciłam fortunę). W 3 karcie mamy prawie komplet – pewnie znowu zapomnę wymienić 😉 Kiedyś naklejki zbierałam z innej sieci – żabka. Z racji, że sklep miałam pod nosem i praktycznie codziennie kupowałam coś (często kasjerki zostawiały dla mnie naklejki innych klientów) zebrałam wszystkie oferowane maskotki. Stały, kurzyły się i zostały oddane znajomemu jako zabawki dla jego szczeniaka 😉 Ogólnie, świeżaki można kupić za około 24 zł na chińskim portalu, więc jeśli jakimś cudem moje dzieci poproszą o te maskotki zwyczajnie tam je zamówię.