Nie chcieli szczepić- mam to na każdym dyżurze

Moda, trend eko, wiedza internetowa? Zwał jak zwał- rewelacja z mediów, że ktoś nie chciał szczepić dziecka po porodzie w ogóle mnie nie wzruszyła. To nie pojedynczy przypadek- to codzienność każdego szpitala położniczego.

Różne serwisy internetowe pytają mnie o opinię w tej sprawie. Czy decyzja o zawiadomieniu sądu nie była zbyt pochopna, czy rodzice mają jakieś prawa?

Ogólnie wydawało by się, że żyjemy w Państwie prawa- jeszcze. Skoro, ktoś stworzył jakiś kodeks, zbiór tego co można a co nie, to należało by tego przestrzegać. Nie chce mi się odpowiadać na zarzuty, że szczepienia to autyzm, nopy i inne sropy. Witamina K, wzw B i gruźlica to zastrzyki w Polsce OBOWIĄZUJĄCE A NIE ZALECANE. W związku z tym, jeśli jest w polskim prawie, że nie można kraść to kara należy się każdemu, kto się tego czynu dopuści. Jeśli w Polsce jest obowiązek szczepić dziecko, to konsekwencje z niewykonania tej procedury należą się każdemu, kto jej nie wykona.

Nie chodzi mi od razu o zabieranie praw rodzicielskich, ale na pewno takie sprawy wymagają zgłoszenia do organów, które spór mają rozstrzygnąć.

Tymczasem co się dzieje w szpitalach?

Na każdym dyżurze zdarza się jakaś matka, która odmawia profilaktyki ( bo tym są szczepienia), i mimo to nie ponosi żadnych konsekwencji. Ewentualnie dziecko dostanie wylewów do mózgu, no ale to dziecko a nie rodzic. Wpis w dokumentację i koniec? Dlaczego tak bardzo jest to bagatelizowane przez pediatrów w Polsce? I nagle jeden odważy się to zgłosić i zaczyna się międzynarodowa dyskusja.

Wybierając dany kraj do życia, godzimy się na normy w nim panujące. Nie mieszkam u Arabów, bo lubię mieć odkrytą twarz. Nie mieszkam w Szwecji bo lubię jeździć samochodem więcej niż 40 na godzinę, a tam za mandaty za prędkość już dawno siedziałabym w  więzieniu.

I to samo dotyczy szczepień. Możesz wyprowadzić się do kraju, gdzie nie są one obowiązkowe i uregulowane prawnie. Chociaż witaminę K podaje się na całym świecie od 50 lat i tu trudno będzie znaleźć dobrą miejscówkę do zamieszkania. Nie mówcie mi, że w szpitalach zabiera się rodzicom prawo do decydowania. O szczepieniach decyduje sztab specjalistów na podstawie masy badań, a nie Pani księgowa, która przyjdzie urodzić pierwsze dziecko, a na zwolnieniu z nadmiaru czasu przeczytała cały internet, że witamina K jest ble. (nie mam nic do księgowych). Zresztą, kto namawia w internecie do bojkotu szczepionek. Osoby, których dzieci przypadkiem jeszcze nie zachorowały. Bo rodzice tych dzieci, co z powodu braku jednego zastrzyku dostały wylewów dokomorowych nie mają czasu na fora, bo dygają na pięciu etatach, żeby zarobić na podstawowe leki przedłużające życie.

W szpitalach rodzice mogą wszystko. Mają tylko prawa, a żadnych obowiązków. Personel boi się nawet zasugerować swoją opinię, bo od razu jest straszenie prawnikiem, skargą do dyrekcji itp. Naprawdę nikomu nie zabiera się żadnych praw. Opieramy się tylko na normach i ustawach przyjętych w tym kraju. Na pewno matka nie została pozbawiona praw, bo nie chciała wykąpać dziecka. Sama swojego dziecka nie kąpałam w szpitalu i nikt do tego nic nie miał. Ale nie o wodę jest spór. Zachowania młodych rodziców stają się coraz mniej zrozumiałe. Coraz częściej zdarza się brak zgody na wykonanie zapisu KTG- bo może szkodzi- lepiej niech dziecko udusi się w czasie porodu, bo nikt nie będzie wiedział co się z nim dzieje, bo mama boi się fal z aparatu. Coraz częściej zdarza się brak zgody na USG- bo promieniowanie szkodzi. Coraz częściej zdarza się brak zgody na dokarmienie dziecka mieszanką, pomimo że spadło z wagi 15% i jest odwodnione. Coraz częściej zdarza się brak zgody na podstawowe badanie dziecka po porodzie, żeby nie zaburzać jego procesu adaptacji do świata zewnętrznego. A pobranie krwi na badania? Trauma i jeszcze raz trauma.

Skoro  mama zabiera  dziecku prawo do zdrowia, do ochrony, do profilaktyki to dlaczego sama korzysta z przywilejów jakimi są np. znieczulenie do porodu czy leki przeciwbólowe. Skoro wszystko jest takie szkodliwe to siebie niech też poświęci.

21 wiek i dzieją się takie rzeczy. Może gdyby było przyjęte i wykonywane- wy się nie zgadzacie- my to zgłaszamy- więcej rodziców bardziej zgłębiło by temat dlaczego witamina K jest ważna, a nie skończyło by edukacji na zdaniu ,,nie bo nie”.

Bo nie oszukujmy się, ale w rozmowie z rodzicami ,,anty”, próżno szukać medycznych argumentów ich decyzji. Czekam, aż ktoś mnie przekona do swojej decyzji i sprawi, że zainteresują mnie jego tezy.  Odważysz się?

Podziel się swoją opinią na ten temat:

47 Komentarze na temat "Nie chcieli szczepić- mam to na każdym dyżurze"


Czytelnik
Agnieszka
7 miesiące 23 dni temu

Przekonywać nie będę za to opiszę przypadek mojej córci , urodzona 41+6 sina, poród kleszczowy dziecko ułożone kręgosłupem do mojego kręgosłupa , owinięte pepowina , było zatrzymanie krążenia w trakcie porodu , wit K -zasadna jak najbardziej ,ale szczepienie od razu ? Gdzie dziecko dostałam na 4 dzień i do teraz nie wiem co się działo ( w dokumentach wpisano ,że była że mną na sali i dostała 10/10 , a była pod tlenem cały czas ,raz pozwolono mi do niej zajrzeć ….zastanawiam się jakim idiotą trzeba być żeby takie dziecko zaszczepić , powikłania neurologiczne ,ropień po bcg, dziecko wylo dzień i noc , po każdym kolejnym szczepieniu”coraz gorzej bezdech, płacz nieutulony , zaburzenia snu i zachowania ( a jakże mądry lekarz zakwalifikował dziecko z asymetria , drgawkami o nieustalonej przyczynie i wzmożony napięciu do zaszczepienia), syna nie zaszczepiłam i nie chodziłam się na wit K ( dobra decyzja bo o tak miał zaheszczona krew – badali bo spadał z wagi przez zoltaczke i szukali dlaczego )brak problemów zdrowotnych , a komentarz Pani z punktu konsultacyjnego że dziecko szczepimy dalej w warunkach szpitalnych -najwyżej będziemy reanimowac -pominę milczeniem bo musiałabym użyć niecenzuralnych słów .Obecnie córka ma 6 lat ,nadal problem ze snem i zachowaniem , drgawki coraz rzadziej ( nie ma zmian w eeg więc w sumie nie wiadomo skąd drgawki )Nie szczepiona od 6 mz – Nie zaryzykuje znowu.

Czytelnik
Paulina
1 rok 23 dni temu

Bardzo jednostronny artykuł, a o prawo do nie szczepienia w pierwszej dobie zycia dziecka walczą ludzie, ktorzy po szczepieniu borykają sie z problemami zdrowotnymi dzieci. To nietylko antyglobalistyczne swiry, jak sie ich generalizuje w mediach.
Wkrótce bede matka. Chcialabym miec pewnosc, ze moje dziecko po narodzinach jest na tyle silne zeby ta szczepionke przyjac. Ostatecznie u starszych dzieci byle katar jest przeciwwskazaniem do szczepienia.
Noworodki do 3 miesiąca zycia szczepi sie m.in. w Polsce, Rumunii czy Białorusi.
Na wzw nie szczepi sie noworodków pierewszej dobie zycia w Niemczech, Czechach czy Francji, Wielkiej Brytanii. Czeka sie 1-3 miesiące az dziecko nabierzr siły.
Wszyscy medycy robicie z nas, walczacych o prawo do rzetelnej wiedzy, freaków, ktorzy sobie cos wymyslili na fali nowej mody. Problem w tym, ze jestescie jednostronni i w tym niewiarygodni, a my jestesmy zdesperowani. Desperacja wynika stąd, ze tak naprawde do ostatniej chwili nie wiemy co robić, bo to jest dylemat, w ktorym kazdd wyjscie wyfaje sie byc zle.
Tymczasem samo zalecenie PANu, propagujące szczepienia, nie posiada zadnych merytorycznych informacji, poza powolywaniu sie na inne panstwa, i stricte marketingowych przesłankach.

Czytelnik
Ksenia
1 rok 24 dni temu

Bardzo pilne! Nie ma jeszcze numeru, ale przed chwilą wysłałem do Ministra Zdrowia. Obiecywałem, że się dokształcę jeśli chodzi o witaminę K, ale nie spodziewałem się, że kryją się za tym tematem takie kwiatki. Sami oceńcie!

Interpelacja w sprawie podawania witaminy K noworodkom

Panie Ministrze,
Od kilku lat wszystkie noworodki w Polsce w pierwszych godzinach życia dostają witaminę K w formie zastrzyku lub doustnie.

Najczęściej witamina K jest w postaci produktu leczniczego o nazwie Konakion. Tymczasem z informacji Wojciecha Łuszczyny, rzecznika Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych: „Produkt leczniczy o nazwie Konakion nie posiada pozwolenia na dopuszczenie do obrotu wydanego przez Prezesa Urzędu i nie jest wpisany do Rejestru Produktów Leczniczych Dopuszczonych do Obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Produkt Konakion nie posiada także pozwolenia wydanego przez Komisję Europejską w drodze procedury zcentralizowanej i nie jest wpisany do Wspólnotowego Rejestru Produktów Leczniczych. W związku z tym Prezes Urzędu nie posiada informacji o tym produkcie, w szczególności o obowiązującym tekście jego ulotki”.

Istnieją podejrzenia, że wciąż w niektórych szpitalach podaje się produkt o nazwie Vitacon, o którym prof. dr hab. n. med. Anna Dobrzańska (Klinika Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie) i dr n. med. Justyna Czech-Kowalska (Klinika Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie) napisały w „Medycynie Praktycznej”: „Powszechnie stosowany w przeszłości preparat Vitacon (1 mg/0,5 ml) został wycofany z produkcji z powodu zawartości Cremophoru EL i alkoholu benzylowego. Substancje te, zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, nie są dopuszczone do stosowania u noworodków i wcześniaków. Pozostający w sprzedaży Vitacon (10 mg/1 ml) również zawiera wymienione substancje i to w jeszcze większej dawce niż Vitacon (1 mg/0,5 ml), więc nie może być stosowany zamiennie. Zgodnie z opinią Instytutu Leków nie można go stosować u dzieci <2. roku życia”.

Produkt Konakion jest wprowadzony do obrotu czasowo decyzją Ministra Zdrowia w 2010 roku. Art. 4 ust. 8 Prawa Farmaceutycznego zezwala na taką decyzję w określonych przypadkach: „Minister właściwy do spraw zdrowia, a w odniesieniu do produktów leczniczych weterynaryjnych na wniosek ministra właściwego do spraw rolnictwa, może w przypadku klęski żywiołowej bądź też innego zagrożenia życia lub zdrowia ludzi albo życia lub zdrowia zwierząt dopuścić do obrotu na czas określony produkty lecznicze nieposiadające pozwolenia”.

W związku z tym proszę o odpowiedź na pytania:
1. Czy Pan Minister ma wiedzę, że jest na terenie Polski wciąż używany wycofany środek Vitacon? Jeśli tak, to jakie konsekwencje może ponieść szpital i/lub lekarz podający ten preparat?
2. Jakie „klęski żywiołowe bądź też inne zagrożenia życia lub zdrowia ludzi” trwają od siedmiu lat, które uzasadniają wprowadzenie do obrotu preparatu Konakion bez odpowiednich procedur bezpieczeństwa?

Z poważaniem,
Paweł Skutecki

Czytelnik
Monika
1 rok 25 dni temu

Najczesciej problemem jest brak informacji. Jesli poprosi sie o ulotke traktuja cie od razu jak eko ludka. Chec zadania pytania konczy sie niemilym podejściem. Wydaje mi sie ze wystarczy wysluchac osoby ktore chca sie wstrzymac ze szczepieniem i odpowiedziec na ich watpliwosci, a nie od razu odbierac prawa. Przypomne ze obowiazuje w Polsce zalecany kalendarz dla dorosłych. Jestem ciekawa kto sie szczepi 🙂
Mnie osobiscie iteresuje chociazby kwestia swinki. Zaszczepilam Synka i musze wg kalendarza zaszczepic Go jeszcze chyba 2 razy do wielu pelnoletniego. Potem nikogo sie nie gania za nieszczepienie,nie edukuje,ale to wtedy jesli zachoruje( bo przeciwciala na swinke dzialaja tylko przez pare lat) to dopiero wtedy bedzie problem. Dlaczego tak jest? W wieku dzieciecym paru moich znajomych przeszlo swinke bardzo dobrze, bo kiedys na nia nie szczepiono i przeciwciala maja do konca zycia.

Czytelnik
Joanna
1 rok 24 dni temu

Droga Pani istnieje zasadnicza różnica pomiędzy szczepieniami zalecanymi, o których Pani wspomina w kontekście osób dorosłych, a szczepieniami obowiązkowymi. Jedne i drugie umieszczane są w kalendarzu szczepień, ze wskazaniem, które są obowiązkowe-te finansuje państwo i są OBOWIĄZKOWE, a zalecanymi-za te płaci się samemu i każdy może zdecydować sam czy chce je przyjąć, nie przyjęcie takiego szczepienia nie pociąga za sobą skutków prawnych, albowiem jest ono ZALECANE, a nie obowiązkowe.

Ponadto nie każdy na świnkę zachoruje w dzieciństwie, a powikłania tej choroby w wieku prokreacyjnym mogą skutkować bezpłodnością tegoż młodego mężczyzny. Szczepienie ma na celu wytworzenie przeciwciał, które mają uchronić nie tylko przed zachorowaniem w wieku dziecięcym, ale również w czasie, kiedy świnka może pozbawić Pani syna możliwości prokreacji.

Pozdrawiam.

Czytelnik
Ilona
1 rok 25 dni temu

super artykuł
najpierw cymbały nie szczepią dzieci a jak dziecko choruje to zaczyna się tragedia i płacz… no i narażają w szpitalach inne dzieci

Czytelnik
Ada
1 rok 24 dni temu

Dlaczego narażają inne dzieci? Przecież te dzieci są zaszczepione, nic im nie powinno być.. Chyba, że Pani sama wątpi w ich skuteczność…

Czytelnik
Monika
1 rok 24 dni temu

Celem szczepień jest ochrona społeczeństwa a nie jednostki. Gdyby była Pani w tym zakresie wyedukowana wiedziałaby Pani jakie zagrożenie niesie zaniechanie szczepień przez więcej niż 5% społeczności. Najpierw się uczymy a potem krzyczymy w komentarzach.

Czytelnik
Ada
1 rok 23 dni temu

Po pierwsze, nie krzyczę. Po drugie odpisuję na temat, który poruszyła Pani Ilona. Nie da się w jednym zdaniu napisać wszystkiego.. pierwszym celem szczepień jest zapobieganie chorobie u osoby zaszczepionej. Jeżeli ten cel byłby zapewniony, to 5 % społeczeństwa niebyłoby zagrożeniem.. Z reszta w Polsce jeszcze bardzo daleko do 5%..