Kolejka na porodówkę- czekać czy jechać dalej?

Nie ma chyba żadnego kursu w mojej szkole rodzenia, gdzie nie zadano by mi pytania ,,A co jeśli nie będzie miejsca w szpitalu, który sobie wybrałam?”

Chyba nie doceniałam rangi tego pytania dopóki sama nie znalazłam się przed terminem porodu. Teoretycznie- dla mnie miejsce znajdzie się na pewno- praktycznie? Przecież nikt nie powie do ,,obcej” rodzącej- schodź z łóżka bo przyjechała nasza położna. A nie wyobrażałam sobie urodzić w jakimkolwiek innym szpitalu- nawet najlepszym prywatnym.

Przyszli rodzice często przychodzą na długo przed rozwiązaniem, oglądając porodówkę, inne oddziały, pytając o zasady, udogodnienia, wady. Czasami denerwowały mnie te pielgrzymki (zazwyczaj w niedzielę po obiadku), bo dezorganizowały mi pracę, albo zabierały jedyną chwilę jaką miałam na posiłek. Z drugiej jednak strony miałam mniej tłumaczenia mamie, która przyjechała z pełnym rozwarciem że np. u nas nie ma wanny i nie ma możliwości urodzenia do wody. Szybko zaczęłam doceniać sens zwiedzania szpitala.

sala porodowa

Pamiętam nawet zestresowanego tatę, który miesiąc przed porodem przyjechał do kliniki i mierzył stoperem czas od wejścia do izby przyjęć, od izby przyjęć do windy i dalej na salę porodową. Zaplanował takie szczegóły- a nie wziął pod uwagę remontu skrzyżowania pod szpitalem- suma sumarum zdążyli.

Jeśli rodzice nastawią się na daną placówkę, zaakceptują zasady tam panujące, wstępnie poznają personel wówczas odsyłanie ich do innego szpitala jest ogromną tragedią.

Kiedy więc zostaniesz odesłana do innego szpitala?

Przede wszystkim gdy nie będzie miejsc. Ale…

Jeśli trafisz na izbę przyjęć, SOR -zwał jak zwał- na etapie mocno zaawansowanego porodu- nikt nie zaryzykuje odmowy przyjęcia. Jeśli istnieje ryzyko, że za chwilę urodzisz w taksówce, żaden lekarz nie zdecyduje o odmowie przyjęcia. Nawet jeśli nie ma wolnego łóżka. Wówczas z sali porodowej można przesunąć np. na oddział patologii ciąży, pacjentkę której daleko do porodu, albo np. jest tylko na wywołaniu akcji skurczowej.

Wniosek: Jeśli twój maluch jest blisko- nikt Cię nigdzie nie odeśle

A co gdy poród się zaczął, ale nie jest jeszcze mocno zaawansowany?

Te sytuacje są bardzo stresujące- tak dla rodziców jak i personelu. Bywa, że są skurcze, rozwarcie na jeden palec- teoretycznie dzisiaj zostaniesz mamą. Lekarz jednak odmawia przyjęcia- bo do rozwiązania jeszcze parę dobrych godzin, a miejsca ni chu chu. Wówczas, albo zaleca się kobiecie by pojechała gdzie indziej, albo wróciła np. za 3 godziny- bo wtedy powinno się jakieś łóżko zwolnić.

I co teraz? Czekać w domu? Przecież od pierwszego skurczu mąż myśli, że poród odbędzie się w ciągu 5  minut- nie da się nam nawet wysikać bo już każe wsiadać do samochodu. A jaką masz pewność, że w ciągu tych trzech godzin karetka nie przywiezie jakiejś kobiety, która będzie miała pierwszeństwo? Nie ma żadnej listy, że to Ty czekasz dłużej.

Lekarz jest czysty bo Twój stan pozwalał na odmowę przyjęcia, Ty jesteś zestresowana i nie wiesz co robić. Ale nie możesz do nikogo mieć pretensji.Nie jesteś w gabinecie stomatologicznym, że masz od miesiąca umówioną datę z godziną przyjęcia. Porodu i wojny nikt nie przewidzi.

A jeśli są miejsca a mimo to szpital chce mnie odesłać?

Brak miejsc to nie jedyny powód, dla którego szpital może odmówić przyjęcia. Jeśli trafisz do szpitala powiatowego o tzw. pierwszym stopniu referencyjności, czy nawet drugim – a twój stan zdrowia, wiek ciążowy, możliwe do przewidzenia komplikacje wskazuje na konieczność porodu w specjalistycznej klinice wówczas lekarz może Cię tam skierować. W takim przypadku musi zapewnić Ci przejazd karetką- oczywiście wówczas gdy zgłosiłaś się do szpitala i na prawdę się coś dzieje. Często jednak mówi się takiej mamie, że np. nie mamy wolnego ambulansu, albo że musi Pani sobie sama dojechać. O nie nie nie. Tak to nie działa. Jedyne ograniczenie jest takie, że nie może z Tobą nikt jechać- żaden mąż, młodsze dziecko itp. Partner wsiada w samochód i jedzie nim za karetką.

karetka do szpitala

W klinikach specjalistycznych patrzy się również na ilość miejsc na oiomie noworodkowym. Jeśli brakuje inkubatorów- a ty zgłaszasz się z odejściem wód i skurczami  w 28 tygodniu- musisz znaleźć się tam, gdzie będzie możliwość zapewnienia sprzętu Twojemu dziecku.

oiom noworodkowy

 

Co zatem zrobić, aby się nie rozczarować, nie wywołać awantury na izbie przyjęć, nie mieć pretensji?

Wybrać sobie przynajmniej DWA szpitale. Wówczas na spokojnie przyjmujesz wiadomość w pierwszym, że przepraszamy ale tu nie urodzisz i bez nerwów jedziesz do drugiego. Poród jest i tak stresującą sytuacją- warto więc wziąć pod uwagę wszystkie aspekty techniczne, które mogą zaburzyć jego w miarę spokojny przebieg.

Nigdy nikt nie odmówi Ci przyjęcia bo jest np. noc i personelowi nie chce się pracować. Powód musi być naprawdę uzasadniony a w dobie kiedy skarży się nas za krzywy uśmiech czy niewyprasowany fartuch każdy trzy raz zastanowi się zanim powie NIE.

P.S.

I jeszcze jedno- to, że chcesz rodzić w konkretnym szpitalu tylko dlatego, że pracuje tam twój lekarz prowadzący nie jest wystarczającym powodem. Nie masz żadnej gwarancji, że trafisz na jego dyżur, że w ogóle w kulminacyjnym momencie go spotkasz a czasami i przez cały pobyt

 

Podziel się swoją opinią na ten temat:

Napisz pierwszy komentarz!