Jak przy trójce dzieci wzięłam udział w Milionerach

Zbuntowana 3 latka, kilkumiesięczne bliźniaki, pies, mąż. Pobudka z samego rana, chodzenie spać gdy ciemna noc.  Pranie, sprzątanie, spacerek, obiadek. Wszystko ma swoje uroki i na swój sposób jest to wyjątkowe. W końcu czas tak szybko leci, że dzieci zaraz wyfruną z gniazda, a ja nim sie obejrzę będę przebierać w coraz to cieplejszych kapciuszkach, żeby zmniejszyć skutki uboczne reumatyzmu. O nie. Zanim to nastąpi, ja też muszę żyć. Każda matka, jest też człowiekiem, kobietą, która musi spełniać swoje marzenia i cele. I dzieci nie mogą nas ograniczać.

O takim przesłaniu myślałam od dawna. Niezłą okazją okazał się teleturniej Milionerzy. Z kanapy co wieczór odpowiadaliśmy z mężem na kolejne pytania. Pierwsze- wiem, drugie- banał, trzecie – jak można tego nie wiedzieć. O ja bym zaryzykowała, ja bym strzeliła… Na kanapie co odcinek wygrywałam milion. Tamtego wieczora pomyślałam- ogrodzenie trzeba zrobić, większy samochód się przyda, na wakacjach dawno nie byliśmy- Paweł zgłoś się!

Poczułam się jak menager gwiazdy. Tu masz formularz-podstawowe dane wypiszę za Ciebie- resztę Ty. Wypełnianie przerwały bliźniaki. Jeden płacze, drugi kupa. Nic to skończymy za chwilę. Chwila przeciągnęła się do tygodnia. Cały czas otwarty komputer  z rozpoczętym formularzem. No aż się prosił, żeby go wypełnić. Jutro, jutro- słyszałam tylko od męża. Nie wiem, jak to się stało, ale pomiędzy kolejnym karmieniem a obiadkiem znalazłam chwilę i dopełniłam to co zaczęte. Zmieniłam tylko dane- na swoje. Napisałam i kliknęłam wyślij…

Potem to się zaczęło dziać. Przeszłam wszystkie kwalifikacje i oto znalazłam się w szóstce osób zaproszonych do studia. Z jednej strony ahoj przygodo, a z drugiej… Trzeba być dzień wcześniej, tam cały dzień nagrań- nie zostawię maluchów przecież  na tyle czasu. Ciągnąć ich ze sobą? Będzie im niewygodnie tyle czasu w samochodzie, zresztą taka podróż dla trzylatki też atrakcją nie jest. A kto się nimi zajmie….tryb matka działa na pełnych obrotach. Nie mogę ich narażać na tyle niedogodności bo mamusia chce się pobawić. Przecież mogę nawet nie siąść przed Hubertem, a jechać z całym Majda-nem, tyle organizować, żeby pomachać sobie do kamery to chyba nie warto.

W takich sytuacjach wkracza rodzina. Jeeeedź – drugiej takiej okazji możesz nie mieć, tak miało być, my się dziećmi zajmiemy… Nie zdążyłam dokończyć myśli a już był zorganizowany bus i cała armia do opieki. Mąż kierowca i osoba towarzysząca na widowni, tata- jako przyjaciel na telefon, mama- jako opiekunka do dzieci, siostra- pomoc opiekunki do dzieci. 9 osób ! Wszyscy ze mną i dla mnie.

Dużym wyzwaniem było również ogarnięcie ,,jedzenia” dla bliźniaków. Przecież są tylko na piersi- przez czas, który miałam od telefonu do dnia nagrania ściągnęłam ponad 4 litry mleka. Codziennie po trochu. Lodówka turystyczna pękała w szwach. Po 5 godzinach jazdy-z przerwami na karmienie dotarliśmy do Warszawy. Córka z emocji i zmęczenia dostała gorączki, do tego dreszczy. Biłam się z myślami czy szukać jakiegoś SOR-u czy jak się wyśpi to jej przejdzie. A może ma za mało cukru, chociaż na cukrzycę nigdy nie chorowała. Za dużo wiedzy medycznej nie pomaga w życiu codziennym. Tak czuwałam nad nią do 4 nad ranem. Jak już wszystko przeszło, bliźniaki zaczęły jeść jak szalone. Pierwszy do piersi, drugi, znowu pierwszy i tak do 7 rano. Świetnie- to sobie pospałam.

Do studia weszłam z workami pod oczami. Pani makijażystka zdziałała cuda. Całe zmęczenie odchodzi gdy gdzieś tam parę metrów dalej widzisz jego -Huberta. Przystojniak…Jego poczucie humoru, inteligentne żarty skutecznie rozładowywały atmosferę. Mój odcinek zaczynał gracz z poprzedniego odcinka. Pomyślałam- pewnie zajmie cały czas mojego i nawet mnie nie przedstawią- tyle organizacji, tyle podróży, tyle zaanagażowania i dupa. Ku mojemu zdziwienie zawodnik-strażak odpadł od razu.

Eliminacje.

Wcześniej wbiega Pani z pędzlami do makijażu, poprawiając swoje dzieło. Ktoś inny czyści ekrany, ktoś zamiata podłogę.

Ania, patrz do kamery numer 5. Hubert zaczyna przedstawiać. Cholera- przy tych światłach kompletnie nie widać gdzie ta kamera. Nie słyszę też dokładnie, kiedy pada moje nazwisko. Na wszelki wypadek uśmiecham się cały czas.

Pytanie uporządkuj, uszereguj…oooo matko. Urbański czyta pytanie- mi już wyświetlają się odpowiedzi, kiedy on je zaczyna czytać ja już powinnam mieć je uszeregowane. Sajgon, zamieszanie, mętlik …jeden wielki chaos. Wyjście z szóstki, jest tak niesamowicie trudne… Nie sądziłam, że aż prawie niemożliwe. Już wiem, że odpowiedziałam źle. Już koniec. Trudno, ktoś inny się zakwalifikował, kolejnej rozgrywki pewnie nie będzie. Siedzę i oglądam grę mojego rywala z myślami, że zaraz wracam do domu. Jakże się zdziwiłam, że źle odpowiedział.  Kolejne eliminacje

Teraz albo nigdy. Zerkam na męża, który siedzi na przeciwko mnie. Jestem trochę spokojniejsza. Pytanie-znowu chaos- Hubert czyta odpowiedzi -jest dobrze. Kto był pierwszy? Anna Majda- Sandomierska. O szit! Uśmiecham się pięknie do kamery- myśląc- ja pierdziele, co teraz, o jaaaa. Uścisk dłoni z Hubertem i stop.

Makijaż, mikrofon, próba światła, zaraz gramy. Jak to? Miała być przerwa – jest godzina 19, a ja nie karmiłam od 13. Piersi mam jak kamienie. Ból nieodciąganego pokarmu- przeogromny. Teraz nie ma czasu o tym myśleć. Byle nie odpaść na pierwszym pytaniu, byle nie odpaść na pierwszym pytaniu…

Pierwsze pytanie, drugie…to już nie jest moja kanapa i herbatka obok. Patrzy na mnie Hubert, cała publiczność, cała produkcja a za chwilę zobaczy to pół Polski. Na pytaniu o miejsce, gdzie modlą się Żydzi wzięłam koło ratunkowe pół na pół. Jak tylko Hubert powiedział, że dobrze odpowiedziałam zaznaczając synagogę od razu pomyślałam- jak mogłam się nad tym zastanawiać i jeszcze zmarnować koło?! Tam człowiek nie myśli na chłodno, tam człowiek mało co myśli.

Z większości dziedzin czułam się mocna. Tylko nie z filmu. I co- pytanie z filmu. W którym Salma Hayek tańczyła z żółtym pytonem. Publiczność. Świetnie- to mi pomogli. Na dwie odpowiedzi po tyle samo procent. Jak oglądam wszystkie odcinki jeszcze się tak nie zdarzyło. Nie będę przecież marnować ostatniego koła. Tata pod telefonem – przyda się na później. Z dwóch wybieram Desperado. Tylko to oglądałam. Paradoks? Tylko to oglądałam i pomimo, to uznałam, że była tam scena o którą jest pytanie?!

Jeszcze raz powtarzam- tam nie myśli się racjonalnie, wszystko jest w emocjach i stresie. Wszystko co się tam dzieje, jest po prostu niewytłumaczalne. Nawet gdy Urbański podszedł do mojego męża, ten zapomniał czy faktycznie jest moim mężem czy jeszcze narzeczonym…

Odpadłam. Mimo to czuję się zwycięzcą. Że zorganizowałam cały wyjazd, że nie wiem jak ale wyszłam z szóstki w eliminacjach i przede wszystkim nie odpadłam na pierwszym pytaniu. Pogadałam z Hubertem, zobaczyłam wszystko od środka. Pomimo, że stres jest niesamowity- pokonałam go. I nie obchodzi mnie to, że ktoś powie- jak mogła nie wiedzieć czym jest synagoga, czy gdzie w desperado żółty pyton. O tym będę rozmawiała tylko z osobami, które siedziały przed Hubertem. Na kanapie też byłam mądra, i też śmiałam się z innych. Obiecuję, że więcej tego nie zrobię.

Mimo wszystko, tej przygody nie zamieniłabym na żadną inną. To co jest pokazane w telewizji to tylko ułamek tego jak było naprawdę. Dwie godziny nagrania -7 minut emisji. Nie każdy może to zobaczyć i poczuć. Mi się to udało. Hejtu się nie boję, bo ten co hejtuje nigdy na moim miejscu nie stanie- ucieknie zanim wejdzie do studia. A wszystkim tym, nawet obcym, co na mieście mi gratulują serdecznie dziękuję.

Nawet przy trójce dzieci- w tym bliźniakach na piersi- pokazałam, że można realizować swoje  Pokazałam sobie, a teraz chcę pokazać Tobie. Mamo- świat poza pampersami też istnieje! Dostrzeż go a zobaczysz…Huberta!

Podziel się swoją opinią na ten temat:

2 Komentarze na temat "Jak przy trójce dzieci wzięłam udział w Milionerach"


Czytelnik
eva
12 dni 23 godzin temu

o kurka! istnieje swiat poza pampersem…
Gratuluje siły! jesteś boska super Mama!
Dziękuje za inspiracje! czas ruszyć i moją pupe, a nóż się uda… spełnić marzenia;)