Biedne dzieci celebrytów

Po pierwsze- jeśli ktoś uważa, że przyjście na świat dziecka niczego nie zmienia- to znaczy, że nie ma dziecka

Po drugie- jeśli, ktoś uważa, że pielęgnacja, wychowanie, opieka nad dzieckiem to nic takiego – to znaczy, że nie ma dziecka.

Noworodek w życiu rodziców to ogromna rewolucja. Moment do którego naprawdę przygotowujemy się przez 9 miesięcy. I chociaż mam wrażenie, że owe przygotowania dzisiaj to kupowanie wyprawki i malowanie pokoju wedle najnowocześniejszych trendów, to o porodzie i kąpieli jeszcze ktoś może poczyta. Ale ja nie o tym.

Biedne te dzieci celebrytów bo tak: Od razu skazane są na cięcie cesarskie. Nie z powodów medycznych bynajmniej. Oprócz księżnej Kate to nie słyszałam, że ktoś znany rodził naturalnie, jeśli już to pojedyncze przypadki. I nie będę rozstrzygać czy lepsza cesarka czy poród naturalny bo dzisiaj też nie o tym.

Pamiętam swoje pierwsze dni po urodzeniu córki. Chodzenie na rzęsach z odsłoniętym cyckiem( nie opłacało się go chować, bo mała cały czas chciała jeść), tulenie, kangurowanie, bałagan w domu i mąż, który niczym Magda Gessler gotował obiady- a przynajmniej próbował.

W życiu bym nie pomyślała, żeby tydzień po porodzie wsiąść na rower i wracać do formy- jak to w ostatnim czasie zrobiła pewno świeżo upieczona mama. Tydzień po porodzie to ja liczyłam minuty do zdjęcia szwów z tyłka, żeby móc w końcu normalnie usiąść.

Nie miałam też sztabu opiekunek z certyfikatami, pani od sprzątania, pani od gotowania i pani od obsługi pilota do telewizora. Nie zapominajmy o pani od włosów, pani od paznokci, pani od masażu i pani od wiązania butów.

Chyba do pół roku minimum nie odstępowałam małej na krok. Owszem wyszłam na zakupy czy nawet na wieczornego ,,drinka” ze znajomymi. Nie mówię, że o godzinie 19 padałam na twarz i marzyłam tylko żeby się położyć, żeby za 3 godziny znowu wstać na karmienie.

Dlatego też nie nadawałbym się na gwiazdę, bo po miesiącu od porodu one mają już kolejne projekty do zrealizowania, reklamy do nagrania, sesje zdjęciowe do zrobienia. No wszyscy wiemy, że dziecko kosztuje, a na 500+ nie każdy się łapie. Trzeba pracować i tyle.

Co prawda fajnie jest być celebrytką bo tych dziewczyn rozstępy na brzuchu nie dotyczą, piersi wyglądają lepiej niż u nastolatki, a jeszcze przed wyjściem z porodówki mieszczą się w rozmiar 34 absolutnie nie zgadzając się na opuchnięte nogi.

Mama celebrytka na ciąży zarabia krocie a swoim wyglądem i pozą wprawia w depresję mamę niecelebrytkę.  A szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

No właśnie dziecko. Chyba właśnie o nim zapomnieliśmy. Bo jeżeli tydzień po jego narodzinach muszę być ładnie pomalowana z pięknymi hybrydami, buźką wypoczętą to kiedy ja mam mieć czas na zwykłe przytulenie, kangurowanie, o karmieniu piersią nie wspominając. Między sesją do katalogu kosmetyków a kampanią reklamy butów zdążę nacieszyć się dzieckiem? Wieczorna kąpiel też odpada. W końcu trzeba pokazać się na ściance.

Z czasem niania staje się maluchowi bliższa i nawet Pani co przychodzi umyć okna raz na miesiąc wywołuje u dziecka uśmiech szybciej niż własna rodzicielka.

Może jestem niesprawiedliwa, bo to taka branża- nie pracujesz- to Cię nie ma. Ale zawsze zastanawiam się o co w tym macierzyństwie chodzi? O płaski brzuch czy maluch obdarzony 100 % miłością/ 24h dobę.

I jeśli myślicie, że to o czym piszę dotyczy tylko gwiazd to spójrzcie na swoje środowisko.

Zdjęcie na fb zanim odetnie się pępowinę ma 90% waszych koleżanek. Piersią karmi jakiś ułamek procenta, a po miesiącu każdy piątek to wypad do dyskoteki.

Nie zarzucajcie mi tylko, że wszystkie kobiety chcę teraz uziemić w domu w podartej i brudnej piżamie tylko dlatego, żeby nie traciła czasu na pranie bo musi zająć się dzieckiem. Pamiętając o sobie nie zapominajmy o maluchu. Ale nie w kwestii najdroższego wózka tylko w kwestii instynktu i ogniska domowego.

 

Podziel się swoją opinią na ten temat:

1 Komentarz na temat "Biedne dzieci celebrytów"


Czytelnik
Magdalena
1 rok 3 miesiące temu

Z jednym się nie zgodzę – podejrzewam, że wiem o której mamusi piszesz, ale ten rower należał do kogoś innego (sprostowała to w komentarzu, bo sama byłam ciekawa). Z całą reszta masz trochę racji, chociaż ja to środowisko celebryckie staram się zrozumieć. Bo takie osoby są nękane przez fotografów i paparazzich – praktycznie nie mają prywatności. I wydaje mi się, że im bardziej taki celebryta unika tych wszystkich fotografów w ramach czasu „wolnego” tym bardziej są oni nachalni. Dlatego wydaje mi się, że wszystkie zdjęcia świeżo upieczonych celebryckich dzieci są właśnie m.in. po to aby trochę uspokoić to całe środowisko. Z drugiej strony decydując się na tego typu życie chyba liczysz się z konsekwencjami. Nie chciałabym być celebrytą tak ogólnie 😉 No ale to takie moje rozważania. Oczywiście figura nastolatki po porodzie irytuje (taaa, mi też ściągali szwy). Ale ja tłumaczę sobie to w ten sposób: gdyby było mnie na to stać wynajęłabym Panią do pomocy (nie do dzieci, ale do obowiązków domowych, które spoczywają praktycznie tylko na mojej głowie). Nie stać mnie więc perfekcyjna nie jestem. Zwyczajnie nie wystarcza doby na szlifowanie formy, ogarnięcie domu, dzieci i pracy. I albo się ktoś z tym pogodzi, albo będzie zakompleksiony i nieszczęśliwy – jego dzieci także. Co do imprez? Moje dziecko (to młodsze) ma 3 lata, starsze 5. W zeszłym roku pierwszy raz spędziliśmy sylwestra na zakrapianej imprezie (poprzednie lata z max 2 parą również z dziećmi) a z dziećmi zostali dziadkowie (dziadkowie nie są „na miejscu” więc takie okazje zdarzają się bardzo rzadko). Sama karmiłam młodszą do 2 r.ż więc nie piłam 🙂 Także zdarzają Ci się też „normalne” czytelniczki 😉